Kostiumy z BlizzConu - Adiutant

BlizzCon to znakomita okazja dla prawdziwych krawców i projektantów do chwycenia za igły i nici oraz karton i sprej w celu stworzenia niezwykle realistycznych kostiumów swoich ulubionych bohaterów i stworzeń ze światów gier Blizzarda. Zaprosiliśmy zwycięzców tegorocznego konkursu kostiumowego, aby napisali dla nas artykuły o sztuce tworzenia kostiumów i podzielili się ze społecznością swą wiedzą. Drugi tekst z tej serii napisała Avery, która zdobyła pierwsze miejsce w tegorocznym konkursie za wyjątkowe i pomysłowe przedstawienie postaci adiutanta z gry StarCraft II.
Nazywam się Avery Faeth i jestem twórczynią znanego z BlizzConu 2011 kostiumu konfederackiego adiutanta ze StarCrafta II. Jest mi bardzo miło, że mogę podzielić się moimi doświadczeniami z innymi miłośnikami gier i kostiumów. W porównaniu z większością tej społeczności jestem raczej nowicjuszką. Modą i projektowaniem interesuję się odkąd pamiętam, wolałam własnoręcznie tworzone kreacje od sklepowych stylizacji i zamiast kupować kostiumy na Halloween zawsze robiłam je sama.

Kiedy wybierałam się na BlizzCon 2009, przepełniona entuzjazmem do mojej świeżo wymaksowanej szamanki trolli, postanowiłam zrealizować mój pierwszy kostiumowy projekt i wystąpić w jej przebraniu. W kolejnym roku podniosłam sobie poprzeczkę i przywdziałam kostium Lady Deathwhisper.
Wiedziałam jednak, że stać mnie na więcej. Po szesnastogodzinnym maratonie ze StarCraftem II narodził się pomysł na strój adiutanta. Każdy, kto choć raz grał w którąkolwiek kampanię terran z pierwszego lub drugiego StarCrafta, zna postać adiutanta ostrzegającą graczy pozbawionym emocji głosem przed nieuchronną zagładą. Oprócz tego postać ta nie jest tak popularna jak Kerrigan czy Nova, co nadaje jej idealną dla mnie otoczkę tajemniczości i nostalgii. Projektując i tworząc wymienione kostiumy, przyjęłam trzy żelazne zasady:
- Działaj metodą prób i błędów. Przygotuj plan awaryjny dla każdego elementu kostiumu. Większość umiejętności zdobyłam psując to, co początkowo wydawało się proste. Odrzuć schematy. Pamiętaj, aby zarezerwować dodatkowy czas i materiały na ewentualne pomyłki. Przede wszystkim zaś nie zniechęcaj się niepowodzeniami!
- Znajdź równowagę między kreatywnością i wiernością oryginałowi. Tworząc kostiumy zawsze możesz wzbogacić je o własne akcenty i wyjść poza schematy, ale musisz pamiętać, że im dalej odchodzisz od oryginału, tym większe ryzyko, że twój strój nie zostanie rozpoznany. Lubię, gdy moje postacie wyglądają niczym żywcem wyjęte z filmów i fantazji, gdy kostium przenosi je do naszego świata, jak magiczne zwierciadło, w przeciwieństwie do screenshotów. Polecam też wybrać postać, która będzie łatwo rozpoznawalna, ale jednocześnie nie nadmiernie popularna.
- Planuj i przygotuj się. Zbieraj informacje, korzystaj z zasobów ludzkich i wychodź z inicjatywą. Większość nowych technik i dostawców materiałów poznałam dzięki rekomendacjom znajomych lub poszukując ich na własną rękę. Przeprowadź próbę generalną swojego kostiumu, aby wyeliminować wszystkie niedociągnięcia. Jeśli to możliwe, zabierz ze sobą znajomego, który w trakcie konwentu pomoże ci w sytuacjach awaryjnych i ogólnej „obsłudze” kostiumu.
Spędziłam dużo czasu na zwyczajnym rozmyślaniu, szkicowaniu i sprawdzaniu starych pomysłów na osiągnięcie właściwego wyglądu adiutanta. Robotyczny efekt zależy tu od złudzenia braku niektórych części ciała, więc zdecydowałam się pomalować wszystkie osobne elementy czarnym podkładem i na nich umieścić części cybernetyczne, formując części ciała na ramie podobnej do pancerza, zaś odsłonięte obszary obwiesiłam plątaniną drutów i przewodów, by zamaskować swoje prawdziwe kończyny. Górną część stanowi obcisły kostium taneczny z lycry wraz z kapturem, które ozdobiłam różnymi materiałami, w tym prawdziwymi kablami z rozmontowanych komputerów i telewizorów oraz różnymi rurkami wykonanymi z plastiku i plecionego włókna. Dół to zmodyfikowana krynolina z wszytym płaskim panelem przednim z płótna służącego do wykonywania dekoracji teatralnych. Spódnicę pokryłam zwykłymi rupieciami - obudowami telefonów, monitorami telewizyjnymi, kablami telefonicznymi oraz ogromną ilością rurek i pianki uszczelniającej.

By wykonać „ciało” adiutanta, stworzyłam mój pierwszy kostiumowy pancerz. Nadal muszę się wiele nauczyć na tym polu, ale tym razem udało mi się niedociągnięcia zintegrować z wyglądem kostiumu. Elementy zakrywające klatkę piersiową, ramiona, podbrzusze, biodra i żebra wykonałam z formy piankowej, pokryłam klejem modelarskim, następnie żelem, potem ogipsowałam, oszlifowałam, pomalowałam i ozdobiłam detalami. Wtyczka na plecach, oznaczona jako „zasobnik energii”, to obudowa od telewizora/radia, która pozostała mi po rozebraniu go na części, które wykorzystałam do ozdobienia spódnicy. Wszystko zabezpieczone jest paskami i sprzączkami od plecaka. Aby ukryć moje ramiona, stworzyłam długie, zamknięte rękawy i pokryłam je rurkami i przewodami, wykonanymi podobnie do pozostałych części stroju. Nakrycie głowy wykonałam rozpruwając tanie słuchawki, które następnie przemalowałam, a potem doczepiłam do nich przewody i rurki.

Twarz adiutanta stanowiła największe wyzwanie, ponieważ anatomia tej postaci nie jest do końca zgodna z ludzką. Wiedziałam, że ruchome części twarzy będą najprostsze, ponieważ adiutant to zasadniczo dziewczyna o szarej skórze. Następnie stworzyłam wysokie, wydłużone czoło wycinając je z plastikowej maski i malując na kolor pancerza. Potem sprawdziłam czy kolor makijażu pasuje do koloru kostiumu i przyczepiłam maskę klejem protetycznym zarówno do mojej twarzy, jak i nakrycia głowy. Wszystkie światełka kostiumu posiadają własne zasilanie - wiedziałam, że będzie to równie nieefektywne, jak i czasochłonne, ale ostatecznie osiągnęłam pożądany efekt. Użyłam światłowodów, diod magnetycznych, zasilanych z baterii przewodów elektroluminescencyjnych i zmodyfikowanych świateł awaryjnych.

Pierwotny pomysł na kostium zrodził się 27 lipca 2010 roku, a finalne poprawki naniosłam 20 października 2011 r. Oczywiście jakieś 175 z 200 godzin poświęconych łącznie na wykonanie tego kostiumu wcisnęłam na ostatni miesiąc przed BlizzConem - większość opowieści o zwycięskich kostiumach przynajmniej wspomina o zwlekaniu do ostatniej chwili! Moje kostiumy są bogatsze z roku na rok, ale widok nowych, imponujących prac na kolejnych BlizzConach motywuje mnie, żeby następnym razem przygotować coś jeszcze większego i lepszego.
Proces tworzenia tego kostiumu to czas spędzony w Internecie na poszukiwaniu odpowiednich zdjęć i porad na forach społeczności kostiumowych. To zakupy w markecie budowlanym (gdzie wykupiłam cały zapas piankowych rurek) oraz hurtowni tkanin specjalistycznych (gdzie w imię miłości do kostiumów, otworzyłam mój pierwszy firmowy rachunek). Gdy wszystkie elementy stroju w końcu łączą się w całość bliską twemu sercu na stole krawieckim, czy na podłodze w salonie, budzi się w tobie uczucie szczęścia, którego nie da się porównać z niczym. No, może z wyjątkiem chwili, gdy masz go na sobie.

Pragnę podziękować fantastycznej społeczności, do której trafiłam dzięki grom Blizzarda. Gracze i uczestnicy konwentu, którzy kochają te postacie i historie równie mocno, jak ja, sprawiają, że nie czuję się skrępowana paradując całkowicie odmieniona w tym dziwacznym przebraniu. Nie udałoby mi się ukończyć tego kostiumu bez pomocy wspaniałych i serdecznych ludzi z kostiumowej społeczności, ani bez wsparcia i zachęty moich przyjaciół i rodziny. Mam nadzieję, że zobaczę was wszystkich – i wymarzone przez was kostiumy – na przyszłorocznym BlizzConie!
| Zgłoś wpis # zamieszczony przez | ||
Przyczyna |
||
Podaj wyjaśnienie (maksymalnie 256 znaków) |
||

Vek'nilash
Sporeggar