Dzień z życia… menedżera społeczności

Wbrew mojemu zdrowemu rozsądkowi, opublikowaliśmy artykuł pt. „Dzień z życia… Micah Whipple” na naszej stronie z okazji 20 rocznicy powstania Blizzarda, w którym opisany został jeden dzień z życia naszego najstarszego rangą weterana na stanowisku menadżera społeczności. W tej nieautoryzowanej autobiografii, Micah daje wszystkim szansę dowiedzieć się z pierwszej ręki, jak to tak naprawdę jest być Bashiokiem, jak to jest nim nie być, i jak wygląda proces tworzenia eseju całkowicie wyprutego z jakichkolwiek faktów.
Jeśli naprawdę nie masz nic lepszego do roboty i jesteś całkowicie przekonany/a, że nie dasz rady wpaść na coś bardziej przydatnego (serio), możesz przeczytać pełny artykuł tutaj.
| Zgłoś wpis # zamieszczony przez | ||
Przyczyna |
||
Podaj wyjaśnienie (maksymalnie 256 znaków) |
||

Zupełnie się z tobą zgadzam.. Trzeba jednak pamiętać, że już nie jeden na takiej nachalnej reklamie się przejechał.
Co do samego wsparcia społeczności to jest ono słabe. Dobrze się pisze o tyłku Maryny, ale na konkretne pytania na forum to już ciężko.
Widać, że całość robiona pod mass publikę.
Od dawna wiadomo, że jeśli na stronie jest news starszy niż tydzień to potencjalna osoba uzna ją za nieaktualną i pójdzie gdzie indziej...
Poza tym jakoś nie widzę w tym wszystkim "osobistego" zaangażowania, a raczej czyste kalkulacje.
Aktywne wsparcie społeczności? Społeczność nie ma żadnego realnego na kształt produkcji - i tak powinno/musi być. Opiekun społeczności ma za zadanie jedynie sugerować tym biednym fanboy'om coś przeciwnego. "Zmiękczać" ich do poziomu w którym płacąc abonament będą gotowi zapłacić za dodatki do gry ;-)
Po drugie imho zbyt "aktywna" praca moderatorów po pewnym czasie przekształciłaby się w cenzurę.
Opowiedz :]