Problem z przeżywalnością

Krzyżowiec
Witam wszystkich. Tak jak w tytule - moim problemem jest przeżywalność na GR. GR 70 idzie naprawdę ledwo. Co mam pozmieniać, żeby grało się troszkę lepiej?
Pozdrawiam
https://eu.diablo3.com/pl/profile/ZotZ-2291/hero/105202295
Z tą konfiguracją to i te GR70 to cud.
- legendarne kamienie - pompuj ich rangi jak najszybciej , Ezoteryczna alteracja i Zmora znękanych jest na zerowym poziomie. Ich jakby nie było ,
- w karwasz wykręć zwiększenie świętych obrażeń do maks. 20 (nie wiem, w miejsce witalności albo odporności) ,
- wszystkie zwykłe kamienie na poziomie nieskazitelny królewski ,
- redukcje odnowień we wszystkich przedmiotach w których występują, lewaruj do wartości 8% (w Piecu do 10%) ,
- zamiast tej Latarni ( redukcja obrażeń per saldo ok. 15% - blok masz na poziomie 30) rozważ Jedność (ale z redukcja odnowień, oczywiście towarzysz też musi nosić Jedność a dodatkowo mieć "nieśmiertelność").

Generalnie :
- szukaj części setu Akkhana przynajmniej na poziomie starożytnych gratów (lepsze inicjalnie statystyki, możliwość implementacji Coldensanów) ,
- szukaj setu pierścini Bastiony Woli (Skupienie i Powściągliwość). Pierścienie powinny mieć - redukcję odnowień, szansę na trafienie krytyczne, obrażenia od trafień krytycznych) ,
- KONIECZNIE, ale to KONIECZNIE lewaruj legendarne klejnoty (zaliczasz GR70, więc miej te klejnoty przynajmniej na takim poziomie !) ,
- zwróć uwagę aby sumaryczna wartość redukcji odnowień była na poziomie nie mniejszym niż 56 (na karcie). Wybraniec Akarata musi pracować cały czas (obrażenia a co ważniejsze właśnie większa przeżywalność).

Tyle na szybko.

Pozdrawiam
Grzegorz
Wielkie dzięki za pomoc Grzechu. Zapomniałem całkowicie o klejnotach. Biorę się za robotę ;)
Generalnie to masz źle postać ubraną.
Przede wszystkim na głowę zakładasz Koronę Leoryka lub na nogi te buty co dropią w akcie 2 z którymi biegasz między mobami. Jak masz koronę to buty do kostki i zamiennie.
Musisz zrobić sobie amulet Akkhana po to właśnie żebyś mógł z Koroną lub Butami biegać.
Pierścienie must have Bastiony: Skupienie i Powściągliwość. Ty musisz szybciej zabić nim zabiją Ciebie. Te ringi to ogromny boost do obrażeń.

Do biżuterii w kostce Jedność i tak samo Jedność dla twojego zioma.
Na tarczy bym zrobił szanse na kryta.
@flyguyPL napisałeś: " Pierścienie must have Bastiony: Skupienie i Powściągliwość. Ty musisz szybciej zabić nim zabiją Ciebie. Te ringi to ogromny boost do obrażeń."
@Gwido67

Obaj piszecie o standardowej konfiguracji, popularnej w Europie. Jednak jest jeszcze druga wersja godna uwagi i równie mocna. Ciekawie porównywane jest to w tym filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=zBiolF0q0s4
Warto to znać i obrać drogę zgodnie z dropem. Nie zawsze dropnie się dobre bastiony.

Pozdrawiam
06.04.2018 19:21Wpis zamieszczony przez: Rigelfist

@Gwido67

Obaj piszecie o standardowej konfiguracji, popularnej w Europie. Jednak jest jeszcze druga wersja godna uwagi i równie mocna. Ciekawie porównywane jest to w tym filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=zBiolF0q0s4
Warto to znać i obrać drogę zgodnie z dropem. Nie zawsze dropnie się dobre bastiony.

Pozdrawiam


Znam tę konfigurację i testowałem ją, że się tak wyrażę, organoleptycznie (oparta na secie podróżnika plus trzy zmory). Dopóki nie znalazłem fantastycznego pierowotniaka Talizmanu Akkhana, statystyki Bastionów Woli i Talizmanu Akkhana vs. Set Podróżnika plus Jedność żywiołów były podobne. I niestety, albo nie ten skill zawodnika (czytaj : mój własny :) :) ) , albo nie ten paragon, no szło to z setem podróżnika jak po grudzie. Na bastionach plus Akkhan idealnie. Porzuciłem więc dalsze eksperymenty zostając przy bastionach. A uwierz mi, nie były to testy typu dwie, trzy szybkie przebieżki i już wnioski ;)

Pozdrawiam
Grzegorz

PS. Apropos dropu - miałem i Skupienie i Powściągliwość pierwotniaki...ale z tak fatalnymi statystkami, że nie nadawały się nawet do rolki w kostce. Teraz mam, na przykład Powściągliwość nawet nie starożytną ale za to z zadawalającymi statystykami (CDR, CHC, CHD) ;)
Witam,

Podpisując się mieczem, korbaczem, tarczą i co tam jeszcze Crus ma w zanadrzu pod wypowiedziami Gwidona67, flyguyaPL oraz Rigelfista, chciałbym wspomnieć o dwóch istotnych aspektach związanych z przeżywalnością i dodatkowo w pierwszym - jeśli pozwolicie - pokusić się o małą refleksję natury "ogólnej". :-)

1) ZotZ, Gwido67; W trakcie Waszej wymiany zdań (a wiele razy w innych wątkach zauważyłem podobne historie - ale to opowieść na inny wątek) mogło (mam nadzieję, że nie) dojść do sytuacji, którą na swój prywatny użytek określam "komunikacyjną pułapką wspólnoty", lub zamiennie "komunikacyjną pułapką oczywistości". Polega ona na tym, że w momencie kiedy dwóch członków danej wspólnoty [w tym przypadku to oczywiście Wy we wspólnocie graczy Crusów:-)] komunikuje się ze sobą, to z uwagi na wspólnotowość właśnie, zakłada w całkowicie naturalny sposób - jeśli wcześniej żaden z uczestników rozmowy wyraźnie tego nie zaznaczył, iż jest nowy i prosi o bardzo szczegółową eksplanację treści - pewne minimum elementarnej wiedzy dotyczące dyskutowanych treści. Z jednej strony takie założenie znacząco ułatwia i upraszcza komunikację, pozwalając chociażby na używanie swoistych dla danej wspólnoty kodów językowych zrozumiałych dla każdego z jej uczestników; z drugiej jednak rodzi niebezpieczeństwo opacznego rozumienia sensów wypowiedzi. Dlatego, że "milcząca umowa" co do minimum elementarnej wiedzy zawarta przez uczestników rozmowy, może być przez każdego z nich zinterpretowana różnorako.
Jestem przekonany, że kiedy Gwido67 pisał do Ciebie ZotZ o tym, abyś pamiętał, iż Wybraniec Akarata "ma działać cały czas", to nie rozumiał tego dosłownie, w tym znaczeniu, że ma on działać ciągle i bez przerw, ale użył skrótu myślowego/kodu mówiącego o tym: aby w pełni wykorzystać runę Prorok w umiejętności Wybraniec Akarata to trzeba dać mu w tym "ciągłym"/"permanentnym" działaniu dwu, trzysekundowe interwały przerw. Dlatego, że [i to ta elementarna dla każdego z Crusów wiedza :-)]: Kiedy otrzymasz PO RAZ PIERWSZY zabójcze obrażenia w momencie działania Wybrańca Akarata wracasz do pełni zdrowia". Jestem praktycznie przekonany, że wiedziałeś o tym, zatem potraktujcie to oboje jako przypominajkę, a dla mniej doświadczonych poradę: Akarata trzeba "włączać" i "wyłączać". :-) Macie wtedy pierwszy ze sposobów na "oszukanie śmierci".
2) Sposób numer dwa nazywa się umiejętność pasywna Niezniszczalność: "Gdy otrzymasz zabójczy cios, stajesz się niewrażliwy na obrażenia, zadajesz obrażenia zwiększone o 35% i otrzymujesz 107 284 do punktów zabicia za każde 5 sekund". Proponuję Ci zamianę Długiego Ramienia na NIezniszczalność.

Spotkałem się wiele razy z opiniami, że jak dla trybu HC ta pasywka to warunek sine qua non (w przypadku Crusa dla Poszukiwaczki, Akhhana i Rolanda - bez dyskusji; w wypadku Zaklinacza można porozmawiać - ale to kolejny temat nie na ten wątek :D), to dla trybu SC nie jest aż tak niezbędny. Jak nie gram w tym trybie, tak jestem sobie w stanie wyobrazić, jak niepotrzebny dead i konieczność resa albo brutalnie i denerwująco ingeruje w ciągłość rozgrywki, albo może ją nawet zdewastować: brak tych parunastu bezcennych sekund do pobicia swojego rekordu na GR... I "zbędność" staje pod znakiem zapytania. :-)

Uprzedzając ewentualne pytanie: czy Niezniszczalność zadziała kiedy pracuje Akarat odpowiem w ten sposób:
Swego czasu zainspirowany bedekerami i opisami poetów wybrałem się na wycieczkę krajoznawczą do Zbutwiałego Lasu, aby pobyć w"w zgodzie z naturą" i przyjemnie spędzić czas na świeżym powietrzu. Na pewnym, ustronnym uroczysku miałem "przyjemność" spotkać dość osobliwy zespół Pieśni i Tańca Ziemi Sanktuarium złożony z elit Anarch i Szamanów Upadłych otoczony wianuszkiem wiernych fanów. Jego specyfika polegała nie tylko na dość osobliwym poczuciu humoru - od razu, bez słowa chcieli dać po mordzie :D - ale i ciekawym wachlarzu umiejętności artystycznych, z których w pamięć zapadły mi: Mur/Zniewalacz/Przyciągnięcie/Spalanie/Lodowy Uścisk/Tajemny Wartownik. Sytuacja zrobiła się naprawdę gorąca kiedy Panie Anarchy postanowiły zakończyć swą - z pewnością długą i pełną sukcesów - karierę z przytupem: wybuchając we cztery praktycznie jednocześnie. To, że mogłem dalej cieszyć oczy widokiem natury zawdzięczam Potędze Zakonu. :D Na dodatek Panowie Szamani - a z facjat i racji wieku widać, że to mężczyźni stateczni i szanowni - zechcieli nieco wystudzić emocje i w ostatnim tchnieniu zamrozili okolicę. Od widoku legendarnego napisu o czynach i pamięci wybawiła mnie NIezniszczalność :-)

Pozdrawiam,

Dołącz do konwersacji

Powrót do forum